Wszyscy jesteśmy ofiarami

 

 

Odłóżmy na chwilę masonów, iluminatów, USRAEL, i znane nam rody. Jest na tą chwilę nieistotne kto fizycznie za tym stoi-zobaczmy ten świat, jaki jest i jaki nam się wmawia, że jest.
System który nazywamy demokracją, nie jest systemem władzy, jak się go czasem mylnie określa, ale to podstawowa część iluzji, która nie tylko przykrywa prawdziwe mechanizmy władzy, ale i stanowi o jego sile.
Wmówiono nam, że demokracja to wolność, gdy tymczasem jest to nasze prawdziwe zniewolenie. Wydaje nam się że (współ)decydujemy, w rzeczywistości nie mamy nic do powiedzenia, to bezosobowa Większość podejmuje decyzje (o ile nie zmanipulowano wyników).
Jak w przykładzie referendum, daliśmy się ponieść iluzji decydowania o tym, w jakim wieku ja, Kowalski, Malinowski ma przechodzić na emeryture, i w jakim wieku nasze dzieci mają iść do szkoły. Niezależnie od naszych preferencji, czy nie lepiej by było, by każdy z nas podjął stosowną decyzję, i poniósł jej konsekwencje???
W imię iluzji władzy nad kimś innym, pozwalamy na odebranie nam WŁADZY REALNEJ nad swoim życiem i możliwością swobodnego kreowania go.
To nie koniec, demokracja powoduje nasze niepotrzebne napięcia i podziały, bo jedni chcą wcześniej brać mniejszą emeryturę, inni chcą dłużej pracować, by mieć ją większą, i zamiast solidarnie żądać prawa do samostanowienia, toczą ze sobą niepotrzebne boje.
Takich spraw jest wiele, i prowadzą one do wygodnego dla rządzących podziału, a właściwie wielu podziałów, tak że czując przynależność do jakiejś grupy w jednej sprawie, w wielu innych się różnimy. System ulg i przywilejów, oraz opłat i podatków to także sposób na dzielenie społaczeństwa, i często wbrew logice i sprawiedliwości, ci co mają ulgi, walczą o ich utrzymanie, ci co płacą podatki, walczą o to, by podatkami objąć wszystkich.
Zamiast widzieć w państwie sprawcę tych wszystkich nierówności, widzimy w nim opiekuna i obrońcę-ma nas bronić przed innymi…ludźmi. a tych innych przed nami, I kółko się zamyka. Tak oto ludzie gnębieni przez system zniewolenia, w tym systemie upatrują swojego obrońcy i dają mu podstawy istnienia.
System wyborów co cztery lata pozwala nie tyle na wymianę ekip zagospodarowujących elektorat, czyli mówiących to co ludzie chcą usłyszeć, i rozwiązujących wymyślone na poczekaniu problemy, ale dających nadzieję. Ta nadzieja na zmianę pacyfikuje nastroje buntownicze,co rusz okłamujemy się że następnym razem nie damy się oszukać, i po raz kolejny wpadamy w tą samą pułapkę.
Kolejny jej mocny atut, to sprytne, chociaż całkowicie nieuzasadnione przeniesienie odpowiedzialności z tych co rządzą, na ofiary ich rządów, czyli nas obywateli. Często spotykamy się z oskarżaniem sympatyków jakiejś partii o czyny polityków, oskarżenia kierujemy wobec tych co na nich głosowali, lub tych którzy nie głosowali.
„To wasza wina” te słowa kierujemy do ludzi którzy przestali wierzyć lub wierzą w coś innego, nasze wiary są subiektywne i wzajemnie sprzeczne nie dlatego że tak musi być, ale dlatego że wierzymy w fałszywe postulaty, odrzucając prawdę. A prawda mówi, że w 99% możemy o czymś zadecydować sami, ponosząc konsekwencje swoich decyzji, a nie UZURPUJąC sobie prawa do decydowania o czyimś życiu.
Władza boi się świadomych obywateli, dlatego program ogłupiania mas i zajmowania ich wymyślonymi problemami, oraz piętrzenie przed nimi trudności w życiu codziennym, tak by nie mieli chwili na zastanowienie się, to być albo nie być okupantów.

W przeciweństwie do ZOMO, jest to pałowanie i trzymanie w posłuszeństwie poddanych, robione nie tylko w białych rękawiczkach, ale i w samoorganizujących się grupach, gdzie każde wychylenie się, jest przez współtowarzyszy niedoli błyskawicznie sekowane-czy to nam czasem czegoś nie przypomina???
I tak tkwiąc w tym systemie, w którym oczywiście „niezależne” sądy i media istnieją tylko teoretycznie, pasując do legendy Najlepszego Ustroju Pod Słońcem, a naukowcy piszą to, na co jest zamówienie, dowolnie interpretując zjawiska i fakty historyczne, dochodzimy do sedna sprawy, będącego jednocześnie końcem naszej historii.
Front tej wojny, ostatniej potyczki człowieka rozumnego z głupotą i lenistwem mentalnym, przebiega przez  środek każdego z nas, bo to każdy z nas jest tu ofiarą, ale i katem. To nie jest wybór pomiędzy jedną z tych opcji, ale świadoma rezygnacja z bycia katem…
To w nas tkwi klucz do funkcjonowania tego systemu, oraz jego zagłady. To my napędzamy ten system swoimi niskimi pobudkami, powielamy kłamstwa, traktujemy drugiego człowieka jak wroga. Powtarzamy bezmyślnie slogany, udajemy że mamy jakieś poglądy, wybierając jeden z palety dla nas przygotowanych, i nawet do końca nie rozumiemy, do czego on nas prowadzi.
Niech nie będzie dla nikogo tajemnicą, że ten stan mas społecznych miał doprowadzić do przejęcia przez jedną grupę władzy nad światem, i cel ten jest niemal osiągnięty. Ostatnim akordem będzie pozbycie się nadmiaru obciążających system ludzi, i zmiana go na bardziej wydajny, czyli perspektywistyczny w sensie rozwoju ludzkości.
Na Ziemi może mieszkać i 60 miliardów ludzi, ale 6 miliardów ludzi, patrzących tylko na siebie, wierzących w każdą bzdurę i kombinujących jak drugiemu wsadzić kij w szprychy, to o 6 miliardów za dużo.

I nikt po nas płakać nie będzie, tak jak nikt nie chce spełniać swoich obietnic wyborczych, jesteśmy dla nich tłem, niczym więcej…
Jeśli chcemy by traktowano nas jak ludzi, zacznijmy w końcu nimi być

Reklamy