Głucha noc

Jeśli nie nastąpi przemiana świadomości u ludzi, wybudzenie z letargu, w jakim przebywa część naszego społeczeństwa, to żadne, nawet najlepsze reformy i rządy nie mają znaczenia, bo część ludzi nadal będzie miała poglądy, będące „kalką” czyiś, przez co nadal będą podatni na manipulację.Ci, którzy za tymi manipulacjami stoją i stać będą, robią to wyłącznie ze wzglądu na interes, jaki w tym mają-tak w wymiarze materialnym jak i duchowym (lubią czuć się ważni, podziwiani, rządzić, czuć się „lepszejsimi”).

Manipulować mogą tylko ludźmi nieświadomymi, obojętni podążają po prostu za resztą, dlatego tak ważne jest, byśmy otwarli oczy i zobaczyli ten świat, i wszystko co na nim jest, takimi, jakie one są naprawdę i przywrócili prawdziwe znaczenie wszystkiemu, co je straciło. Nasz wróg jest bardzo przebiegły, rozsiewa wkoło głównego nurtu wiele fałszywych ścieżek, którymi często podążają nawet ludzie wybudzeni, w fałszywym przekonaniu że walczą w dobrej sprawie. Od tysięcy lat doskonalą się oni w sprawowaniu kontroli nad masami, nic więc dziwnego, że pomimo tak wielu pozornych zmian, tak naprawdą nie zmienia się nic.

Tu gra nie powinna toczyć się stricte tylko o „władzę” (która tak naprawdę jest iluzoryczna) ale o zniszczenie jej poprzez wyzwolenie ludzi z pojęcia potrzeby jej istnienia i wmawiania bezradności wobec jej przejawów, które dotykają nas na codzień. Nie jesteśmy bezradni, ani bez szans w starciu z tym iluzorycznym systemem (mającym jak najbardziej realne środki przymusu i przemocy) który nas „gnębi i pragnie zamknąć w więzieniu NWO” niczym na fermie kurzej-ale musimy przestać być tymi kurami !!!

Ta konstrukcja, mimo pozornego zasięgu globalnego, państwowego, czy w innej mierze strukturalnego, tak naprawdę stoi na fundamencie osobistym, pod postacią Naszego Personalnego Więzienia. To tu jest front wojny o wyzwolenie nas samych, i tylko zwycięstwo w tej wojnie da nam nadzieje na zmianę na lepsze. Aby przygotować się do podjęcia jakiegokolwiek działania, musimy objąć świadomie rozumem swoją osobowość-swoje JA i wyodrębnić w nim wyraźnie zauważalną granicę pomiędzy dwoma fundamentalnie różnymi stanami naszej osobowości:

INTERIOREM-czyli naszą strefą wewnętrzną, w której myślimy, formułują sią nasze pragnienia, potrzeby,zamierzenia, gdzie zarządzamy własnym sobą, analizujemy informacje napływające do nas z otaczającego nas świata, i przechowujemy tu w pamięci zdarzenia przeszłe, obsługujemy naszą teraźniejszość, oraz posiadamy jakieś plany, zamierzenia na przyszłość-to wszystko to jest nasz mały intymny świat, nasz umysł, nasza jaźń.To tu tak naprawdę istniejemy i posiadamy swoją podmiotowość.

EKSTERIOREM-to cała nasza działalność osobista, którą prowadzimy w obrębie otaczającego nas świata. To nasze słowa, uczynki, zachowania i inne oddziaływania, powodujące reakcję otoczenia na wytworzony przez nas bodziec. To jedyna część naszej osobowości, obiektywnie widziana przez innych i niejako kreująca naszą osobę na zewnątrz. Automatycznie cały nasz eksterior staje się rownież częścią otaczającego nas świata, bo czy chcemy czy nie, to co wydobyliśmy z głębi siebie, stało się publiczne. To wyłącznie ta część naszej osoby podlega ocenie lub wpływowi innych, bo eksterior to nasze uczynki-możemy poprzez logiczną dedukcje domyślać się czyjegoś interioru (powodów, intencji jego zachowania), ale nigdy nie możemy tego uznać za pewnik.

Czym zatem jest nasze ciało? To granica pomiędzy tymi dwoma stanami naszej osobowości, po części jak interior (generalnie jest nasze na wyłączność, stanowi często o naszym udziale lub nie w czymś-nie może być prawdziwe stwierdzenie „jestem w kuchni”, gdy naszego ciała tam fizycznie nie ma”) ale i eksterior-należy do tych obiektywnie wymiernych w naszym materialnym świecie obiektów.

Nie jest trzecim stanem, a jedynie narzędziem do obustronnej komunikacji pomiędzy interiorem a eksteriorem, w obrębie naszej osobowości.To co postanowimy ( interior) realizujemy ( eksterior) za pośrednictwem naszego ciała.

Z faktu że nasze ciało potraktujemy jako narzędzie, nie należy oczywiście wyciągać błędnych wniosków, że nie należy mu się żadna uwaga (w końcu jako część naszego eksterioru reprezentuje nas) ani nie należy stawiać go na piedestale (podporządkowywanie naszego życia wyłącznie jego cielesnym przejawom, ma taki sam sens jak posiadanie samochodu i podporządkowanie większości swojej uwagi na pielęgnowaniu go i używanie go wyłącznie w celu podjechania do lakiernika, automyjni,stacji benzynowej, prymat posiadania nad wartością użyteczną).

Jeśli mamy świadomość samego siebie, potrafimy rozumować-bo każdy z nas to umie, to możemy sprawdzić się w realnym myślo-działaniu, na przykładzie prosto z życia, pochodzącym z otaczającej nas rzeczywistości.

Wielu z nas zapewne słyszało o rzekomym zagrożeniu ze strony rządu światowego, lub naszego państwa, w postaci „totalnej inwigilacji” (!), która to podobno z ich strony nam zagraża. Nie potrafię zrozumieć jakiegokolwiek innego powodu, strachu przed powszechną inwigilacją, lub dostępem do naszych danych, poza jednym-boimy się o dostęp do (części) naszych działałań, bo wiemy że robimy (zrobiliśmy) coś niewłaściwego, coś czego się wstydzimy.

To my, poprzez zamysł (interior) i działanie (eksterior), jesteśmy powodem tego strachu-to my upubliczniliśmy coś na tym świecie, lub chcielibyśmy mieć taką możliwość, co uważamy sami… za niewłaściwe. To u nas powstaje ten problem, który jest często przez nas błędnie utożsamiany z jakimiś obcymi próbami uwięzienia nas. Sami sobie, swoimi działaniami prosimy się o konsekwencje w postaci kary, szantażu bądź uczucia dyskomfortu, że ktoś się o tym dowie, prawda wyjdzie na jaw.

To co próbuje się nam przedstawić jako rozwiązanie tego problemu, to zakaz zbierania informacji o naszych działaniach, czyli w pewnym sensie jesteśmy traktowani jako…potencjalni przestępcy-bo tylko u takich można wykryć niewygodne dla nich działania, i tylko takim zależy na niejawności ich. Coś, co często jest opisywane jako „prawo do prywatności” jest tutaj błędnie rozumiane i z poziomu międzyobywatelskiego przenoszone na poziom obywatel-państwo.

Państwo to monopolistyczna struktura podporządkowana obywatelom (ich interesom), której głownym zadaniem jest nadzór nad porządkiem prawnym (ok10% z obecnych struktur) i inne obowiązki, których spełnienie jest bezwzględnie wymagane powszechnym interesem obywateli (również ok10%, pozostałe 80% obecnej działalności państwowej, możemy wykonywać poprzez działalność pozapaństwową).

Do nadzoru nad przestrzeganiem prawa (a dokładniej jego łamaniem-bo tylko te wydarzenia pobudzają służby bezpieczeństwa, w pozostałym okresie znajdują się one w stanie czuwania) oraz wyjaśnianiem wszystkich okoliczności jego złamania (w celu wydania jaknajbardziej prawidłowego werdyktu i kary) państwo potrzebuje informacji, a więc możliwości ich zbierania i wykorzystywania w miare potrzeby.

To w jaki sposób je wykorzystuje (przykład sprawy posła Wiplera, gdzie sąd mimo nagrania monitoringu, wydał z dupy wzięty wyrok) to już inna sprawa, i w żadnym wypadku nie mająca wpływu na to czy powinna mieć taką możliwość, czy nie. Możemy też zawsze spróbować znaleźć taką sytuację, w której państwo mogłoby użyć jakiejś informacji (z naszego eksterioru)przeciwko nam, nie odnajdując w tym własnej winy, a jedynie tą „przeklętą” inwigilację.

Nie będąc zwolennikiem żadnych półśrodków, fałszywych ideologii, czy bezmyślnie powtarzanych schematów, zachęcam do logicznej analizy i  zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości, poprzez poznanie samego siebie i swojego wpływu na niego, a następnie świadome kształtownie go, według wlasnego uznania i w zgodzie z własnym sumieniem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s