Mohery i faszyści, bogu niech będą dzięki…

łóżkoJeszcze nikt nigdy, (brzydząc się zaściankowości i kołtuństwa) nazywając kogoś moherami i faszystami , nie spowodował by stali się oni nihilistami i komunistami. (to komuniści wymyślili, aby swych wrogów nazywać faszystami) . Ale za to wszyscy bezbłednie okazywali swoją pogardę i poczucie wyższości wobec nich, a takie uczucia względem drugiego człowieka są bezsprzecznie niedopuszczalne i żadne aksamitne ani złote czapki tutaj nie pomogą .Czasami ulegamy pewnym schematom nam narzuconym, które mimo pozornego sensu, po odkryciu ich prawdziwego znaczenia, okazują się swoim całkowitym przeciwieństwem.

W szkole wpojono nam pojęcie zaściankowości jako czegoś wstydliwego, uboga szlachta tak nazywana, była przedstawiana jako symbol wsteczniactwa i krótkowzroczności, wieśniactwa i boruty, w przeciwieństwie do jaśnie panów magnatów, co to się za mecenasów Rzeczypospolitej mieli, i lepiej od króla wiedzieli, co dla niej jest ważne. Ale potęga i bezpieczeństwo naszego kraju, na tej szlachcie zaściankowej spoczywała i to ona ją tworzyła w swojej masie i umiłowaniu ojczyzny więc dla kogo czasy dawnej Rzeczypospolitej są miłym okresem w naszej historii, i odczuwa dumę z dawnej potęgi, to miłe są mu czasy szlachty zaściankowej i zbudowanym na jej barkach bezpieczeństwie, bo magnateria mogła co najwyżej wystawić drużynę futbolową, a ta lepiej sytuowana szlachta, ledwo starczyłaby na skompletowanie kompanii reprezentacyjnej.

Nie można rozdzielać tych dwóch rzeczy, chcąc zachować obiektywność historyczną i przyczynowo-skutkową, a nie wyciągania fragmentów nam aktualnie pasujących i ich przedstawianie (manipulowanie nimi) na użytek obecnych potrzeb. Podobnie rzecz się ma z popularnie potępianym w czambuł kołtuniarstwem, to ten zestaw „staroświeckich” poglądów i wartości, tak często krytykowany za jego fasadowość czyli ukierunkowanie w działaniu na pokaz, ale to ten kołtuński system wartości wychowywał kolejne pokolenia świadomych swych osobistych praw i obowiązków wobec ojczyzny Polaków, nawet po utracie niepodległości.

Jeśli porównamy sytuacje upadku Cesarstwa i Rzeczypospolitej (rząd wielkości jak najbardziej odpowiedni, wbrew ogłupiającej propagandzie) to widzimy jak na dłoni, że tam gdzie zniszczono strukturę państwową, a przetrwał tradycyjny system wartości, świadomość niewoli i dążenie do wyrwania się z niej było stałe i raz po raz wybuchały jakieś powstania (które często były kierowane i wykorzystywane przez obce interesy, ale nawet kupa szmalu od Sorosa nie pomoże 🙂 gdy nie ma tej bazy narodowowyzwoleńczej i dążenia do zrzucenia okupanta z wlasnych barków). W Rzymie, gdzie najpierw rozkładowi uległ system wartości (i zapanowały „nowoczesne” i „postępowe” normy moralno-kulturowe), słyszeliście coś o jakiś próbach, dążeniach do odbudowy niezależności państwowej? Nie, bo w postępowym Rzymie, kadłubowe struktury Cesarstwa, pod postacią zwierzchności religijnej w zupełności wystarczyły zdemoralizowanemu (pozbawionego kręgosłupa tradycyjnych wartości) społeczeństwu.

Czy to, co często zarzuca się, szeroko pojętemu kołtuństwu, jego rzekoma powierzchowność (skrywanie własnych niedoskonałości), jest czymś dobrym?- oczywiście że tak! Wywodzi się ona wprost z dążenia do ideału, i nawet gdy nie osiągamy go na codzień, nie zmieniamy go w sferze opisowej, i nadal przedstawiając go w niezmienionej postaci, mamy jasno wytyczony cel, (pełniący jednocześnie rolę mobilizatora) do którego dążymy, na drodze naszego osobistego, jak i społecznego rozwoju. Obecnie oferuje nam się, jako nowoczesną i postępową przeciwwagę, system wartości oparty na określaniu ideału wg własnych możliwości i transparentność własnych niedociągnięć, co w prostym rozrachunku daje nam poczucie „rozgrzeszenia” ze swoich wad (inni też tak mają) i brak motywacji do rozwijania się (za ideał uważam swój obecny status moralno-wykonawczy).

Jak na dłoni widać dokąd prowadzą nas te postępowe wartości, odurzeni poczuciem samozadowolenia, w tłumie podobnych do siebie, mamy… trwać?- nie, w tym systemie poprzeczka jest zawieszana coraz… niżej, i zamiast rozwoju (w świadomości posiadania pewnych wad i dążeniu do ich wyeliminowania/doszlusowania naszej wyidealizowanej werbalnej postawy) mamy degeneracje cywilizacyjną.

Najlepszym przykładem może posłużyć tutaj nasza edukacja państwowa, jej zmieniające się uwarunkowania i wartości które promowała. Dzisiaj, w ramach „postępu”, w porównaniu do jeszcze nie tak dawnych czasów, mamy w szkole szereg dzieci, które są uzbrojone w cały arsenał zwolnień, których nie można ukarać ani nie można od nich wymagać. Jakie są tego efekty, odpowiedzieć może sobie każdy sam, ja tylko korzystając z okazji, chciałem zwrócić uwagę na przykład negatywnych skutków wprowadzania (nieumiejętnego) nowoczesności — upowszechnienie kalkulatorów, zamiast ułatwić wykonywanie uczniom skomplikowanych obliczeń i podnieść poziom w górę, wskutek przyjęcia błędnego założenia, spowodował… spadek umiejętności samodzielnego obliczania i w efekcie wyrównał ale w dół.

A co zamiast zaściankowości (systemu umiejscawiającego nas „tu i teraz”, wymagającego priorytetowego potraktowania własnej osoby i interesów w hierarchi od osobistych, poprzez społeczne, do narodowych/państwowych) proponuje nam dzisiaj nasz „postępowy i „nowoczesny” system wartości?–oczywiście jego przeciwieństwa, czyli propaguje podróż w głąb siebie, i z przeciwległego bieguna, poczucie bycia obywatelem światowym, częścią wszechświata.

Na tych dwoch aspektach starają się utrzymać naszą uwagę, uzurpując sobie prawo do zarządzania,( w rzekomo naszym imieniu i za naszym przyzwoleniem), naszą osobą i majątkiem, społecznością którą współtworzymy w celu umożliwienia rozwoju i pokonywania wspólnym wysiłkiem trudności, oraz strukturom państwowym/narodowym które nam służą jako gwarant naszego prawa (bezpieczeństwa) czyli tak lekko licząc mamy im oddać 99.9% naszej (realnej i namacalnej) przestrzeni życiowej i działalności (jej owoców) przez nas prowadzonej, bo „oni-inni” wiedzą lepiej jak ma to nam służyć i jak należy tym zarządzać.

Oddając im tą kontrolę, poprzez przyjmowanie błędnego systemu wartości, opartego na fałszywych założeniach, tak naprawdę oddajemy im kontrolę nad sobą. I nie jest moim celem negacja zainteresowania i rozwoju swojego wnętrza i poczucia że ten świat jest nasz, bo w nich samych nie ma niczego złego, ale przywrócenie właściwej hierarchi naszym poczynaniom i upodmiotowienie naszego życia, nie jako części jakiejś większej całości na którą nie mamy wpływu, ale jako w pełni samodzielnej i skończonej osobliwości, zdolnej do współtworzenia, wraz z innymi, czegoś co jest im w danym momencie potrzebne, a czego nie da się zrobić bez odzyskania (przez nas) kontroli nad tą realną i wytwórczą częścią osobowości.

Oczywiście, ta kontrola jest sprawowana w sposób tak zaowalowany, że wciąż wydaje sią nam że „mamy wybór” gdzie pracować i mieszkać, „wybieramy” władzę i przepisy jakie „chcemy” by obowiązywały-to wszystko iluzja, ale „mamy się nad tym nie zastanawiać bo to oznacza że chcemy rządzić  , jesteśmy egoistami i nie potrafimy się podporządkować wspólnemu interesowi (nie współtworzyć-podporządkować!)”, ważniejszy jest rozwój wewnątrzny i poczuci bycia częścią/elementem wszechświata- to daje nam nieskończone poczucie nirvany (jak samozadowolenie przy określaniu poziomu moralnego ideału według własnych możliwości, a nie jakiś obiektywnych przesłanek).

Jak widzimy rzeczy takimi jakie są, to rozumiemy dlaczego patriotyzm i konserwatyzm (oddające w dużym stopniu dzisiaj zaściankowość i kołtunizm) są tak zaciekle atakowane, i skąd pojawiają się pewne mody, wzorce które stają się później masowo powielane, i spełniają swoje role, wg tego co sobą reprezentują. Nikt nie planował wprowadzania w Polsce mody na patriotyzm, tylko niezłomność środowisk związanych z radiem Maryja i kibicowsko-narodowych, które nie pozwolił na zmarginalizowanie się i poprzez publiczne manifestacje i marsze (a jak trudno zmobilizować ludzi, widzimy dzisiaj na przykładzie KODu, któremu ani pieniądze Sorosa, ani przychylność całej machiny propagandowej, nie pozwalają zaistnieć w szerszej świadomości społecznej) nie tylko przetrwały, ale i przechyliły nurt światopoglądowy w drugą stronę,

Dziś bycie patriotą i dumnym Polakiem, nie przeszkadza w poczuciu bycia jednocześnie Europejczykiem, czy światowcem (kiedyś stawiano to błędnie jako przeciwności), a kierowanie się w życiu wartościami tradycyjnymi (co nie dziwi, obserwując jakie „postępowe” wygibasy nam się proponuje) nie jest już uważane za „zacofane i nieżyciowe”. Niestety większość z osób, które te wartości i ideały uważa za swoje, zapomina że ich przetrwanie zawdzięcza właśnie tym „faszystom i mocherom”, tak jak większość z nas, którzy są dumni z czasów potęgi Rzeczypospolitej i naszej nieustępliwości w walce o odzyskanie niepodległości, potępia nieświadomie fundamenty tego co podziwia, czyli zaściankowość i kołtuństwo.

Nie dajmy się manipulantom, nie jest niczym wstydliwym bycie przez nich manipulowanym, posiadają oni naprawdą potążny arsenał środków do tego służących, a jednym z nich jest właśnie wiedza na temat naszych zachowań. Wiedzą oni doskonale, że gdy dociera do nas informacja, która jest sprzeczna z naszymi dotychczasowymi danymi, będziemy próbowali ją odrzucić pod pierwszym lepszym pretekstem, aby tylko nie zakłócała ona naszego dotychczasowego stanu, lub nie zmuszała do zbyt wielkich zmian. Dodatkowy fałszywy wstyd, i nieumiejętność przyznania się do (rzekomego tak naprawde) błędu, to kolejny ich cichy wspólnik, który wmawiając nam, że to „dla naszego dobra” (poznajecie to hasło? 🙂 ), działa przeciwko nam. To wybór każdego z nas i wyzwanie które podjąć musi każdy, niezależnie od tego, jakiego dokona wyboru.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s